Przejdź do treści

✕ Zamknij

BA-15
Proces decyzyjny na bazie umów kredytowych jednowalutowych i dwuwalutowych

Podjęcie decyzji – czy chcemy zaciągnąć kredyt i jaki rodzaj kredytu wybierzemy – jest w głównej mierze uzależnione od ceny kredytu, o której każdy kredytobiorca powinien zostać jednoznacznie poinformowany w banku przed podpisaniem umowy.

Do oszacowania ceny kredytu wystarczy porównać dwie wartości: ile otrzymamy pieniędzy w konkretnej walucie i ile będziemy musieli ich oddać, w tejże walucie. Warunek podania obu wartości w tej samej walucie jest tu kluczowy, bo nie można – w prosty sposób – jednoznacznie oszacować ceny kredytu, jeżeli waluta wypłaty i spłaty kredytu będą inne, a zapisy dotyczące ceny powinny być zrozumiałe dla każdego kredytobiorcy, który umie czytać, dodawać i mnożyć.

  Przeprowadzę analizę czy zapisy w umowie dwuwalutowej są czytelne dla zwykłego człowieka od strony konsekwencji finansowych, które wynikają z podpisania tej umowy. W tym celu porównam ze sobą umowę kredytową w złotówkach, w walucie obcej i indeksowaną (waloryzowaną) do waluty obcej. Sprawdzę ile elementów umowy musiał zestawić w jedną całość i jaką wiedzę musiał posiadać kredytobiorca, żeby zrobić kalkulację, która określi cenę kredytu i pozwoli na wybranie najlepszej oferty kredytowej.

Poniżej przedstawiam trzy schematy dotyczące trzech procesów decyzyjnych – kredytu złotówkowego (A), wyboru kredyt złotówkowy czy w walucie obcej (B) i wyboru kredyt złotówkowy czy dwuwalutowy (C). Wyodrębniłem na nich dane niezbędne do kalkulacji ceny kredytu oraz dokumenty generowane przez bank, które powinny odzwierciedlać tę kalkulację.

A – W wypadku umowy kredytu złotówkowego ważnymi do takiej kalkulacji informacjami są wysokość kapitału i wysokość oprocentowania, które są jasno zapisana w dwóch paragrafach umowy, oraz przedział w jakim może się wysokość oprocentowania zmieniać. Zrozumieć konsekwencje finansowe popisania umowy można na bazie jednego prostego działania matematycznego, czyli obliczenia odsetek od kapitału pożyczonego. Oczywiście dokładne policzenie wszystkich odsetek w ciągu 30 lat spłacania kredytu jest zadaniem czasochłonnym, dlatego konsument powinien otrzymać taką symulację od banku, przed podpisaniem umowy.

 B – W wypadku porównania oferty kredytów: złotówkowego i w walucie obcej (np. w CHF) oprócz oprocentowania każdej z walut i przedziału w jakim mogą się te oprocentowania zmieniać, dochodzi jeszcze jeden ważny parametr – ryzyko walutowe, czyli ile może wzrosnąć kurs waluty obcej, w którym został określony nasz dług względem banku. Tutaj konsument powinien porównać dwie symulacje kredytowe oraz uwzględnić ryzyko wzrostu kursu waluty obcej, a informację o przedziale w jakim może następować zmiana tego kursu powinien otrzymać także od doradcy kredytowego, który mógł ją oszacować na podstawie danych za ostatnie 30 lat, do których bank na pewno ma dostęp. Oczywiście jakiekolwiek ryzyko znacznej zmiany kursu waluty obcej zniechęca potencjalnego kredytobiorcę do tej formy kredytu.

C – Struktura umowy indeksowanej (waloryzowanej) do waluty obcej jest przerażająco złożona. Trzeba zacząć od stwierdzenia, że jest to kredyt złotówkowy tylko waloryzowany do waluty obcej, czyli od razu na początku umowy pojawia się niejasny zapis, którego nikt nie znał ze swojego doświadczenia (próby analizy tego rodzaju umów zaczęły się pojawiać w mediach dopiero po pierwszym dużym skoku franka szwajcarskiego) i każdy, kto zaciągał ten kredyt, tylko domyślał się co to oznacza.  Żeby zrobić kalkulację ceny nie wystarczy zrozumieć tylko zapis dotyczący oprocentowania kredytu, jak to twierdzili doradcy kredytowi, wprowadzając tym samym w błąd kredytobiorców. Zrozumienie konsekwencji zapisów umowy dwuwalutowej wymaga szczegółowej i fachowej analizy calusieńkiej umowy, bo zapisy dotyczące ceny kredytu są pochowane w różnych jej zakamarkach.
Warto jeszcze dodać w tym miejscu, że banki udzielały kredytobiorcom wiele dodatkowych informacji, które okazały się nieprawdziwe, a nie były błahe. Na przykład, że CHF jest nazywany “waluta bezpieczną”, co jest prawdą ale wcale nie oznacza, że jego kurs tylko lekko faluje 2-3% w górę i w dół, a w sumie w perspektywie kilkudziesięciu lat będzie prawie taki sam, jak twierdzili doradcy kredytowi.
Żaden nadzór państwowy nie sprawdził czy banki prawidłowo badają zdolność kredytową przy kredycie dwuwalutowym, a większość banków twierdziło, że tylko takiego kredytu może udzielić, bo na złotówkowy brakuje zdolności.
Żaden nadzór także nie zakwestionował ich symulacji spłaty kredytu dwuwalutowego, czyli najważniejszego dokumentu przy ocenie oferty kredytowej, chociaż fachowiec już na pierwszy rzut oka powinien dostrzec, że jest ona nieprawidłowa, bo kurs waluty jest w niej taki sam przez 30 lat, czyli zawiera ona sugestie, że kurs waluty nie ma tutaj większego znaczenia, a jest akurat całkowicie na odwrót – prawdopodobieństwo dużego wzrostu kursu franka w stosunku do złotówki w perspektywie długoterminowej było tak duże, że było to właściwie pewne. Wystarczy spojrzeć na wykresy kursu franka w stosunku do innych walut na trzydzieści lat wstecz. Bankierzy mieli go pod ręką, ale nie miał ich zwykły Kowalski. Oto ile wynosi wzrost wartości CHF w stosunku takich walut jak: USD-167%, GBP-162%, PLN-400%. 

  Analitycy bankowi redagujący umowę dodali do zwykłej umowy kilka dodatkowych operacji finansowych, o których zwykły Kowalski miał blade pojęcie – jest tu niby waloryzacja lub niby indeksacja, niby handel walutami, dużo lepsze oprocentowanie kredytu, ale nie ma informacji, że kredytobiorca nabywa opcje walutowe i że jego dług może wzrosnąć o 100%, a może 200% lub 300%.

Podsumowująckredytobiorcy dwuwalutowi dostali nieczytelną umowę, w której nie było prawidłowo określonej ceny kredytu oraz fałszywe informacje dotyczące braku ryzyka kursowego i konkurencyjnego oprocentowania kredytu.
Dla konsumenta, pożyczającego od banku pieniądze, między kredytem złotówkowym i dwuwalutowym była tylko jedna różnica – oprocentowanie, bo samodzielnie oszacować jaki jest prawdziwy koszt kredytu dwuwalutowego nie był w stanie, gdyż:
– nie wiedział co powinna zawierać taka kalkulacja,
– nie miał do tego niezbędnych danych i
– było to po prostu zbyt skomplikowane.

  Mógł co najwyżej przeczuwać, że coś w umowie dwuwalutowej nie do końca pasuje, ale przeczucia są absolutnie nieprzydatne przy robieniu kalkulacji cenowej. Decyzję o zaciągnięciu kredytu podejmuje się w ciągu najwyżej kilku tygodni, a nie przez kilka lat, a tyle trwało ujawnienie prawdy o kredytach dwuwalutowych. 

✕ Zamknij