BZ-08
Brak jednoznaczności zapisów w umowie dwuwalutowej a zjawisko lichwy
Tutaj powinny docelowo zostać przedstawione dwa filmy, ale ponieważ ich jeszcze nie ma to zamieszczam ich małe streszczenia.
Najpierw krótki film – niedaleka przeszłość : lichwa w ujęciu klasycznym, znana z historii (początek XX wieku).
Przychodzi facet do bandziora po pożyczkę i zgadza się na wszystko, bo pilnie potrzebuje gotówkę na lekarza dla żony, więc nie słucha nawet dokładnie jakie wymagania tamten stawia, bo jak najszybciej chce wyjść z tej speluny, w której odbywa się transakcja (zadymiona piwiarnia mieszcząca się w ciemnej piwnicy, gwar pijanych biesiadników uniemożliwia spokojną rozmowę). Wszystko jest jednak od początku oczywiste i nie ma żadnego owijania w bawełnę “nie oddasz w terminie to dług się zwielokrotni, a jak nie oddasz wszystkiego to połamiemy ci ręce, potem nogi, itd.” – mówi lichwiarz. Przy sąsiednim stoliku siedzi dwóch opryszków i przysłuchuje się rozmowie, po ostatnim zdaniu uśmiechają się do siebie porozumiewawczo.
Po miesiącu przychodzą po dług, ale facet nie ma całości, więc jeden z opryszków mówi „miałeś oddać całość, ale daj ile masz, a w przyszłym miesiącu oddasz dwa razy tyle, albo dług się potroi”, po tych słowach on i stojący za nim towarzysz rechocą.
Drugi film – czasy współczesne: obrazujące mechanizm udzielania kredytu dwuwalutowego (początek XXI wieku).
Moment wyboru kredytu w czystym i jasno oświetlonym banku – doradca kredytowy mówi „nie macie zdolności na kredyt w PLN, ale macie na indeksowany do CHF. To także kredyt w złotówkach, ale niżej oprocentowany.” Zbliżenie na stół z umową kredytową – widnieje na niej kwota w złotówkach – kredytodawca podpisuje umowę. „Ile będzie wynosiła pierwsza rata?” pyta kredytobiorca. “Tego dowiecie się przed spłatą pierwszej raty kredytu” – odpowiada doradca. Niby wszystko oczywiste – symulację spłaty kredytu przecież pokazali – no i pełna kultura nowoczesny biurowiec, czysty i pachnący, kawa, herbata. Kwota kredytu jest dużo wyższa niż w filmie poprzednim, bo kredytobiorca nie potrzebuje pieniędzy na lekarza, ale na mieszkanie dla rodziny, ponieważ mieszkają z żoną i córką w małej klitce. Tym razem wszystko jest pod nadzorem państwa, teoretycznie nic nie powinno grozić pożyczającemu. Po jakimś czasie kapitał kredytu staje się wielokrotnością kwoty wypłaconej przez bank. W banku mówią „wczoraj rzeczywiście był Pan nam winien 100 ale dzisiaj jest 200 tysięcy – przecież taki kredyt Pan chciał i teraz już nic na to nie możemy poradzić”. Kredytobiorca na to „czyli pomimo terminowego spłacania co miesiąc każdej raty może okazać się, że za chwilę będę wam winien 300?” W odpowiedzi dostaje ironiczny uśmiech i wzruszenie ramion.
I jeszcze krótkie wyjaśnienie:
Zapisy umowy kredytu dwuwalutowego sprytnie ukrywają zamiar pożyczkodawców dające im oprócz dozwolonego prawem zarobku, czyli oprocentowania kredytu, dodatkowy zarobek, sprytnie dopisany do umowy kredytowej.
Dwie waluty w umowie łamią Prawo bankowe, bo chociaż druga waluta jest wpisana jako miernik indeksacji/waloryzacji/denominacji, to w rzeczywistości, czyli oceniając skutki matematyczne tych zapisów, są to dwie waluty – w jednej jest udzielana i wypłacana pożyczka, a w drugiej określany dług pożyczkobiorcy. Tak się składa, że zawsze waluta określająca dług jest walutą silniejszą od waluty wypłaty kredytu. Pożyczkodawca łamie prawo o kredycie konsumenckim, bo nie określa w chwili podpisania umowy całkowitej kwoty do zapłaty w walucie, w której udziela pożyczki, a oprocentowanie kredytu w tej sytuacji nie spełnia swojej funkcji informacyjnej, bo nie oddaje pełnej opłaty za kredyt. Na symulacji spłaty kredytu pokazywanej kredytobiorcy przed podpisaniem umowy nie widać kosztu spreadu walutowego, nie uwzględnia ona kosztu zakupu opcji walutowych, jest zrobione na założeniu, że kurs walutowy będzie przez 30 lat niezmienny.
