Myśląc o problemie kredytów pseudo-walutowych mamy różne skojarzenia: czy umowy były zrozumiałe? czy kredytobiorcy wiedzieli co podpisują? czy banki zastawiły pułapkę na bezbronnego konsumenta? dlaczego tak dużo osób zaciągnęło kredyt indeksowany do waluty obcej, a nie po prostu kredyt walutowy? czy te umowy są niezgodne z prawem? jeżeli są niezgodne z prawem to czy jakiś urząd państwowy nie powinien tego skontrolować i zabronić? dlaczego dopiero po wielu latach kredytobiorcy zaczęli pisać pozwy sądowe przeciwko bankom? …
Żeby prawidłowo odpowiedzieć na każde takie złożone pytanie trzeba najpierw odpowiedzieć na kilka (kilkanaście lub kilkadziesiąt) pytań prostych, które pojawiają się jako logiczna konsekwencja pytania pierwotnego.
Zobaczmy na przykładzie → jakie pytania elementarne pociąga za sobą jedno pytanie złożone?
Pytanie złożone brzmi: Czy umowy kredytowe indeksowane do waluty obcej były zrozumiałe?
Oto tylko niektóre pytania elementarne, na które trzeba odpowiedzieć zanim odpowiemy na pytanie złożone:
– czy jest różnica między klasyczną umową kredytową jednowalutową, a umową dwuwalutową?
– co oznaczają poszczególne zapisy w umowie kredytowej pseudo-frankowej?
– czy można te zapisy zrozumieć posiadając wykształcenie ogólne, czy wymaga to wiedzy specjalistycznej?
– jakiej wiedzy można wymagać od zwykłego konsumenta?
– czy są jakieś reguły prawne, które regulują tę kwestię?
Zła odpowiedź na każde z pytań elementarnych może spowodować, że odpowiedź na pytanie złożone także będzie błędna.
W ten sposób powstaje cały ciąg logicznych pytań i odpowiedzi.
Brak jakiegoś ogniwa, czyli brak odpowiedzi na jedno z pytań i zastąpienie go nietrafnym domysłem, może spowodować złą odpowiedź na następne pytanie.
A następne pytanie może brzmieć na przykład:
Czy umowę indeksowaną można uznać za wiążącą dla obu stron, jeżeli była niezrozumiała dla jednej z nich?
Od odpowiedzi na to pytanie może zależeć odpowiedź na następne, takie jak na przykład:
Czy po unieważnieniu umowy bankowi należy się opłata za udostępniony kapitał kredytu?
Na końcu tego długiego łańcucha pytań i odpowiedzi powstaje nasz indywidualny ogólny pogląd na dany temat.
Oczywiście pogląd oparty na błędnych odpowiedziach lub błędnych domysłach mija się z prawdą, więc może, chociaż nie musi, być błędny.
Największe szanse na wydanie racjonalnego poglądu mają osoby, które odpowiadają na pytanie elementarne na podstawie rzetelnych danych, czyli nie zastępują odpowiedzi domysłami. W tej chwili jest to właściwie niemożliwe, bo samotnie zrobiona rzetelna analiza skomplikowanego problemu oparta na wiarygodnych danych zajęłaby wiele miesięcy.
Bez analizy pragmatycznej i semantycznej trudno dyskutować czy tekst umowy pseudo-walutowej był zrozumiały dla przeciętnego człowieka lub czy zapisy tej umowy są zgodne z obowiązującymi przepisami.
Zarówno nasze prywatne dyskusje jaki i dyskurs publiczny o skomplikowanych problemach toczy się bez żadnego planu, dlatego nikt nie kontroluje czy zostały zebrane wszystkie niezbędne dane, które pozwolą omawiany problem rozwiązać. Jeżeli danych brakuje to zastępujemy je po prostu swoimi domysłami i potocznie mówiąc – wydajemy swoją opinię. Robienie badań naukowych, kalkulacji i analiz jest oczywiście czasochłonne i o wiele łatwiej jest wyrazić swoje subiektywne zdanie opierając je na domysłach. Dyskutujemy na bardzo ważne dla nas tematy, ale traktujemy te dyskusje nie do końca na poważne, bo pozwalamy sobie na niekonsekwencje przygotowując się do tych dyskusji.
Ktoś z czytelników może mi odpowiedzieć „Człowieku przecież nikt się do dyskusji nie przygotowuje!”
Świadomie oczywiście niewiele osób zbiera argumenty do takiej dyskusji, ale nieświadomie robi to każdy człowiek.
Każdy z nas na co dzień zbiera informacje na różne zasłyszane tematy, a potem na ich bazie wyrabia sobie pogląd na postawiony problem.
Nasz intelekt cały czas przygotowuje nas do dyskusji, chociaż tego procesu nie planujemy ani nie kontrolujemy.
Ja starając się zdiagnozować dlaczego nie możemy się porozumieć zauważyłem tę niekonsekwencję:
dyskutujemy poważnie walcząc o tak zwane swoje racje, ale te racje najczęściej są oparte na chaotycznych i niewiarygodnych danych.
